Dealer zarabia na marży, a traci na zapleczu
Marża na nowym samochodzie jest niska, a dużą część zysku salonu stanowią bonusy od importera, serwis i części. Problem w tym, że bonusy zależą od dziesiątek warunków, gwarancje mają terminy zgłoszeń, a importer rozlicza się według własnych zestawień. Ktoś w salonie musi to wszystko śledzić w arkuszach.
Do tego dochodzi finansowanie stocku. Każdy dzień, w którym samochód stoi na placu, kosztuje odsetki. Przy kilkuset autach rocznie różnica kilku dni rotacji to konkretne pieniądze. A faktury za części, materiały, holowania i usługi obce wciąż ktoś przepisuje do DMS i księgowości.
Bonusy importera i gwarancje rozliczane na czas
Automat zbiera warunki programów bonusowych, dane sprzedaży z DMS i zestawienia od importera. Liczy, ile salon powinien dostać, i porównuje z tym, co importer faktycznie rozliczył. Różnice trafiają na listę do upomnienia się, z dowodami z dokumentów.
- bonusy ilościowe i jakościowe liczone na bieżąco, nie po kwartale,
- ostrzeżenie, gdy do progu bonusowego brakuje kilku sprzedaży,
- zgłoszenia gwarancyjne kompletne i wysłane przed terminem,
- kontrola, czy importer zapłacił za każdą naprawę gwarancyjną.
To zwykle najszybciej zwracająca się część, bo pokazuje pieniądze, które dziś po prostu nie wpływają.
Mniej dni auta na stocku, mniej odsetek
Automat codziennie zestawia stan placu z kosztem finansowania, wiekiem samochodu i zainteresowaniem klientów. Pokazuje, które auta zaczynają kosztować więcej, niż na nich zostanie, i proponuje działanie: przesunięcie do innego salonu, akcję handlową, zmianę ceny. Decyzję podejmuje kierownik sprzedaży.
Przy samochodach używanych automat pilnuje kosztów przygotowania, terminów i właściwego rozliczenia VAT przy sprzedaży w procedurze marży. Każde auto ma pełny obraz kosztów, zanim trafi do ogłoszenia.
Faktury części i serwisu bez przepisywania
Faktury od dostawców części, usług obcych i materiałów przychodzą przez KSeF i mailem. Automat dopasowuje je do zleceń serwisowych i zamówień w DMS, sprawdza ceny i ilości, a w księgowości zakłada dokument z dekretem. Rozbieżności idą do wyjaśnienia, nie do zapłaty.
Po stronie klientów automat przypomina o przeglądach, potwierdza terminy wizyt i odpowiada na pytania o status naprawy. Doradca serwisowy zajmuje się klientem przy ladzie, a nie telefonem z pytaniem, czy auto jest gotowe. To kolejny etap, w którym automatyzacja dealera samochodowego oszczędza godziny pracy każdego dnia.
Automatyzacja dealera samochodowego krok po kroku
Pierwszy proces wybieramy według tego, gdzie leży najwięcej pieniędzy. U większości dealerów to bonusy importera i gwarancje, bo dają odzyskaną gotówkę już w pierwszym kwartale. Miernik ustalamy przed startem: kwota odzyskanych bonusów, liczba gwarancji zgłoszonych w terminie, średni wiek stocku.
- Etap 1: bonusy importera i roszczenia gwarancyjne.
- Etap 2: stock, koszt finansowania i samochody używane.
- Etap 3: faktury części i serwisu, przypomnienia dla klientów, kokpit dla zarządu.
Handlowcy i doradcy serwisowi pracują w DMS tak jak dotąd. Zmienia się to, co dzieje się za nimi.
Jak liczymy oszczędność i od czego zaczynamy
Liczymy na Twoich danych: bonusy i gwarancje nierozliczone w ostatnich okresach, średni wiek stocku i koszt jego finansowania, liczba faktur i zleceń, etaty w administracji salonu i serwisu razy ich koszt. Mechanizm jest prosty: odzyskane bonusy plus odsetki od dni, o które skraca się rotacja, plus czas ludzi przy przepisywaniu.
Audyt automatyzacji trwa dwa tygodnie, ma stałą cenę i gwarancję zwrotu. Pilot to 90 dni na jednym procesie, z połową wynagrodzenia po osiągnięciu miernika. Rozwinięcie rozliczamy częściowo od zmierzonych oszczędności.
Nie wymieniamy DMS ani systemów importera. Dokładamy warstwę, która z nimi pracuje. Automat proponuje, człowiek zatwierdza, przelewy nie wychodzą same. Dane w Unii, zgodnie z RODO i AI Act, kod zostaje u Ciebie. Najpierw zrobiliśmy to we własnej grupie firm handlowo-usługowych. Automatyzację dealera samochodowego budujemy z tych samych sprawdzonych elementów.
